08:13

Identyczne stylizacje dzieci i rodziców - czy warto?





Blogerzy coraz częściej proponują ubieranie dzieci jak dorosłych, w takie same zestawy. Czy ten trend ma szansę zaistnieć na dłużej?

Jak internet stary, zawsze pojawiały się zdjęcia stylizujące dzieci w nietuzinkowe ubrania. Kopiowanie blogerskich propozycji zazwyczaj wiązało się z rujnowaniem domowego budżetu, gdyż przedstawiane stylizacje były (i są) zazwyczaj kosztowne. Jakiś czas temu, parentingowe strony internetu obiegła nowa moda. Chodzi o kopiowanie ubrania dorosłych na mniejsze rozmiary i ubieranie w nie dzieci. Naturalnie, łatwiej połączyć w pary mamę i córkę oraz tatę i syna, co też najczęściej ma miejsce. Zastanówmy się chwilę nad głębszym sensem kopiowania ubrań na różne rozmiary.

Być jak mama
Oczywiście, zapewne od czasów prehistorycznych, dzieci patrzyły na swoich rodziców i skrycie, w głębi serca, pragnęły ich kopiować. Z tej potrzeby pojawia się pragnienie przymierzania dorosłych ciuchów i butów na obcasie przez malutkie dziewczynki. Niejako naprzeciw tym potrzebom wyszli producenci ubrań i skopiowali ubrania dorosłe w wersje dziecięce lub… na odwrót. Ubrania utrzymane w stylistyce tak zwanej “mommy&me” (z ang. “mama i ja”, co lepiej przewrotnie tłumaczyć “jaka mama taka córka”) zazwyczaj przypominają trochę zdziecinniałe ubrania dorosłych lub “wydoroślone” ubrania dzieci. W każdym razie należało znaleźć jakiś punkt na środku, żeby ubranie pasowało i dorosłemu i dziecku. Czasami całościowy efekt bywa infantylny. Stąd warto odpowiednio dobierać stylizacje, aby uniknąć tego mało korzystnego efektu typu “dzidzia piernik” w przypadku mamusi. 

Okazja czyni stylizację
Oczywiście pojawiają się okazje, kiedy można wystylizować identycznie całą czteroosobową rodzinę. Na przykład sesja zdjęciowa z okazji dnia dziecka albo urodzin dzieci. W takich okolicznościach jednak częściej przywdziewane są dzianiny lub dresy z takimi samymi motywami przewodnimi. Jednak przebierając się grupowo i radośnie w spodnie z misiem na pupie zastanówmy się dwa razy, czy w naszej życiowej sytuacji zwyczajnie wypada (na przykład pani prezes w przebraniu jednorożca…?). Częściej jednak pojawiają się okazje, aby stylizować dziecko i rodzica parami, jak już wcześniej zostało wspomniane: mamę z córką, zaś tatę z synkiem. Takimi okazjami są na przykład uroczystości komunijne czy zaślubiny. Można wtedy ubrać dziecko w bardziej dorosłym stylu, ucząc elegancji i dopasowywania ubrań do okazji. Podobną okazją do synchronicznych stylizacji są bożonarodzeniowe spotkania. W czeluściach internetu można znaleźć maleńkie garnitury (zupełnie jak tatuś) i eleganckie sukienki (takie same jak mama), aby zachować styl dla całej rodziny. Na mniej oficjalne spotkania rodzinne można przywdziać bardziej swobodne ubrania, np. sweter i koszula w męskim wydaniu. Co prawda, nie ma dużego wyboru swetrów męskich ale warto sprawdzić, czy w ofercie sklepów internetowych nie funkcjonują ich mniejsze odpowiedniki. Pozwoli to na ubranie symultaniczne zarówno taty jak i córeczki, przy czym córeczka może wystąpić w pięknej różowej tutu. Połowiczne kopiowanie ubrań rodziców to także dobry pomysł, aby zachować, przynajmniej częściowo, indywidualizm - zarówno u dorosłych jak i u dzieci.

Tak więc zanim ubierzemy się tak samo jak nasze dziecko, lub dziecku przywdziejemy pomniejszone wersje naszych ubrań, zastanówmy się nad społecznym kontekstem w którym funkcjonujemy. Jak będziemy się czuć w infantylnych bluzach, a jak będą się z tym czuć nasze dzieci, zwłaszcza nastolatkowie u których potrzeba indywidualizmu ma bardzo silne podstawy. Medal bowiem zawsze ma dwie strony.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 Koncepcja Okiem Mamy i Dzieci , Blogger